DLACZEGO WŁĄCZAMY ŚWIATŁO UKRAINIE W PIĄTYM ROKU WOJNY
Czy nasza pomoc jest jeszcze komukolwiek potrzebna? Czy nasza pomoc w ogóle ma sens?
Tak, dostajemy takie pytania. Jakkolwiek głupio by nie brzmiały dla kogoś, kto ostatnie cztery lata spędził w towarzystwie większych lub mniejszych ładunków z pomocą, brzęczących nad głową dronów i wyjących alarmów, trzeba na nie uczciwie odpowiedzieć. Bo przecież nie ma głupich pytań – są tylko niepełne odpowiedzi.
Niech więc mówią za nas liczby.
Pomimo podejmowanych z różnym skutkiem i z różnymi intencjami międzynarodowych prób wygaszenia konfliktu zbrojnego na terenie Ukrainy, działania militarne i agresja Federacji Rosyjskiej nadal przybierają na sile. Według niezależnych źródeł (BBC, Bank Światowy, WHO i in.), w zakończonym niedawno roku 2025 – czwartym roku wojny – niemal 13 milionów ludzi w Ukrainie potrzebowało różnego rodzaju pomocy humanitarnej. Równie znacząca jest skala zniszczeń w infrastrukturze mieszkaniowej – według tych samych źródeł ponad 2,5 miliona gospodarstw domowych zostało uszkodzonych bądź zniszczonych w wyniku działań militarnych.
Zima 2025 /2026 okazała się być najsroższą zimą od wielu lat. Podobnie jak w Polsce, na terenie Ukrainy temperatury spadały nocami poniżej – 20 stopni Celsjusza, lodowata aura utrzymywała się również w ciągu dnia. Rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną i obiekty cywilne, których bardzo silne wzmożenie obserwujemy od ostatnich tygodni ubiegłego roku, nie tylko utrudniły i utrudniają bądź uniemożliwiają dostęp do prądu, wody i usług zdrowotnych – ich skutkiem staje się coraz bardziej tragiczne położenie ludności cywilnej zarówno w dużych miastach, jak i w mniejszych miejscowościach. Od naszych przyjaciół z Ukrainy – ludzi, z którymi współpracujemy i których wspieramy od początku działań wojennych otrzymujemy dramatyczne prośby o pomoc – zarówno w zakresie zabezpieczenia niezależnych źródeł energii elektrycznej, jak i najbardziej podstawowych potrzeb ludzkich – pożywienia, lekarstw czy ciepłego ubrania. Wzrost ataków na placówki medyczne, ale także infrastrukturę krytyczną, od której zależy ich działanie, coraz bardziej dramatyczne położenie ludności cywilnej stanowiące już bezpośrednie zagrożenie życia ludzkiego, a tym samym skokowo zwiększone zapotrzebowanie na wsparcie w najrozmaitszej postaci potwierdzają w chwili obecnej wszystkie dostępne źródła, zarówno ukraińskie jak i zagraniczne. Sytuacja ta nie ulegnie zmianie w najbliższych miesiącach, nawet po ustaniu największych mrozów – według najnowszych szacunków ok 65 % ukraińskiej infrastruktury energetycznej zostało uszkodzone (z czego część bezpowrotnie). Można zatem przewidywać, iż niedobory energii i związane z nimi zagrożenia nie zakończą się wraz z końcem zimy, a występować będą jeszcze przez wiele miesięcy. Brak zasilania przekłada się w sposób bezpośredni na każdą sferę życia codziennego stając się zagrożeniem totalnym – od braku ogrzewania, przez niedobory wody w związku z brakiem działania pomp, brakiem komunikacji aż po przypadki braku możliwości działania aparatury medycznej w szpitalach.
Liczby te pokazują jak ogromna jest skala zniszczeń spowodowanych rosyjską agresją i jak ogromne (i długotrwałe) są i będą potrzeby związane z zabezpieczeniem wyżywienia, zaopatrzenia w energię elektryczną i środki medyczne – czyli w istocie zabezpieczenie podstawowych potrzeb życiowych – wielomilionowej społeczności europejskiego kraju, narażonej na codzienne zagrożenia zdrowia i życia. Rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną i obiekty cywilne utrudniają bądź uniemożliwiają dostęp do prądu, wody i usług zdrowotnych; naturalnym w tej sytuacji jest więc zwiększone zapotrzebowanie na wsparcie zdrowotne oraz medyczne interwencje na terenie Ukrainy.
Głównym „beneficjentem” i ofiarą tych kryminalnych działań Federacji Rosyjskiej jest ludność cywilna Ukrainy, wśród której największą mniejszością narodową (oficjalnie jest to ok 750 000 osób lecz nawet 2 miliony ludzi deklaruje związki rodzinne z Polską bądź polskie pochodzenie) jest społeczność polska, składająca się w dużej mierze w chwili obecnej z osób starszych, samotnych, niesamodzielnych i chorych – według raportów Światowej Organizacji Zdrowia są to osoby najbardziej narażone na skutki prowadzonych działań militarnych. Jest to tym bardziej poruszające, iż w dużej mierze są to bowiem ludzie, wielokrotnie już doświadczeni niesprawiedliwością historii – Polacy, którzy „od zawsze” zamieszkiwali na tych ziemiach – ci, którzy pozostali wbrew własnej woli na terenie ZSRR po Traktacie Ryskim 1921 r, potomkowie tzw. Operacji Polskiej NKWD z 1937 r czy wreszcie Polacy, z których na siłę uczyniono obywateli ZSRR po II wojnie światowej. W tym kontekście realizowana przez naszą organizację nieprzerwanie od roku 2022 misja humanitarna #WłączŚwiatłoUkrainie, w szczególności zaś zapewnienie społecznościom polskim dostaw artykułów medycznych, rehabilitacyjnych, żywności i źródeł energii elektrycznej, pozostaje z jednej strony działaniem zapewniającym szerokiej rzeszy beneficjentów minimalne standardy bytowania a niejednokrotnie ratującym życie i zdrowie ludzkie, z drugiej zaś jest wyraźnym znakiem iż współczesne Państwo Polskie i jego obywatele nie zapomnieli o swoich Rodakach ze Wschodu, wielokrotnie i ciężko doświadczonych przez los bez żadnej ich winy.
Obiektywna potrzeba dalszej realizacji misji humanitarnej w roku 2026 – jest to już piąty rok, w którym prowadzone są w sposób regularny działania wojenne na terenie sąsiedniego państwa; działania w dużej mierze kierowane przeciwko ludności cywilnej wśród której znaczną część stanowią Polacy i osoby polskiego pochodzenia – nadal pozostaje więc zagadnieniem kluczowym zarówno dla przetrwania państwa ukraińskiego, ochrony i wsparcia w chwilach krytycznych ludności cywilnej Ukrainy (w tym w szczególności właśnie środowisk polskich, do których adresowana jest znaczna część naszej pomocy), jak również – w coraz większym niestety stopniu – zabezpieczenia żywotnego interesu Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie naszego własnego, zmniejszającego się z każdym dniem, bezpieczeństwa (pokazały to wyraźnie wydarzenia ostatnich 12 miesięcy, gdy nad terytorium naszego kraju latały rosyjskie drony, dokonywano sabotaży wobec infrastruktury krytycznej a także podpaleń obiektów państwowych i cywilnych). Rosyjskie bomby spadają nadal na głowy ludności cywilnej na terenie Ukrainy w zauważalnie większej ilości niż w przeciągu ostatnich miesięcy, dodatkowo kruche już w roku ubiegłym zdolności militarne (a co za tym idzie – również zdolności do zabezpieczenia ludności cywilnej) Ukrainy wydają się być na wyczerpaniu – zarówno z przyczyn wewnątrzukraińskich, jak i pogarszającej się sytuacji międzynarodowej. Dalsze wspieranie Ukrainy w jej walce z rosyjskim najazdem – w szczególności zaś pomoc humanitarna niesiona ludności cywilnej, w tym ludności polskiej, co robimy od początku wojny – była i jest w naszej ocenie nadal jedną z najpilniejszych potrzeb współczesnej Europy, Świata, ale przede wszystkim Rzeczypospolitej Polskiej i jej Instytucji, zarówno w sferze codziennej, praktycznej, jak i – być może przede wszystkim – moralnej.
Fundacja Znaki Pamięci od pierwszych godzin wojny włączyła się w działania pomocowe na rzecz Ukrainy. W ciągu czterech lat działania naszej misji humanitarnej dostarczyliśmy pomoc o wartości zbliżającej się do 20 milionów złotych i wadze blisko 500 ton. Składają się na nią zarówno rzeczy jakie w ciągu działalności misji kupowaliśmy z własnych i przekazanych przez Darczyńców środków, jak również pomoc rzeczowa, kótra pozyskiwaliśmy od początku wojny i pozyskujemy nadal: artykuły spożywcze, medyczne, rehabilitacyjne i inne. Pierwszą i najbardziej naturalną grupą, którą objęliśmy opieką były środowiska polskie na terenie Ukrainy – nasi dobrzy znajomi i przyjaciele, z którymi współpracowaliśmy od kilkunastu lat – Domy Polskie, świetlice, hospicja, parafie. Z czasem, również za ich pośrednictwem zaczęliśmy docierać do społeczności ukraińskiej. To niewiarygodny wręcz przykład solidarności – ludzie, których od lat wspieraliśmy i wspieramy w sposób bezpośredni, pomagają teraz kolejnym potrzebującym. Pomimo, iż sami znajdują się w trudnej, a niejednokrotnie tragicznej sytuacji, pomimo historycznych trudności i własnych niełatwych losów, nie zdecydowali się opuścić Ukrainy w obliczu rosyjskiego najazdu a pozostali tam, gdzie jest ich miejsce i tam, gdzie są najbardziej potrzebni. Jest to w naszej ocenie działanie zasługujące na najwyższe uznanie.

DOM POLSKI W ZAPOROŻU I JEGO DZIAŁANIA
Jedną z organizacji, którą objęliśmy naszą opieką i wsparciem na terenie Ukrainy jest Dom Polski w Zaporożu i prowadzone przy nim Stowarzyszenie Kultury Polskiej Donbasu im. Św. Jana Pawła II. Obie organizacje, działające i pracujące w odległości kilkunastu kilometrów od toczących się działań zbrojnych – kilkunastu kilometrów od linii „zero” – bezpośredniej linii frontu – mają pod swoją opieką kilkaset osób polskiego pochodzenia lub deklarujących rodzinne związki z Polską. Są to – jak pisaliśmy wcześniej – w znacznej części osoby starsze, schorowane, niejednokrotnie niesamodzielne i wymagające stałej opieki – w tym również opieki medycznej. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć jak trudne i karkołomne bywa to zadanie w miejscu, w którym niemal każdego dnia niszczone są budynki mieszkalne, obiekty publiczne czy ośrodki zdrowia; w miejscu, gdzie regularnie spadają rosyjskie pociski i wybuchają drony a sygnał alarmu lotniczego jest częstszy od zwykłej ciszy. W miejscu, gdzie dzieci wprawdzie chodzą do szkoły, jest to jednak szkoła podziemna, prowadząca lekcje w piwnicach i schronach. W miejscu, gdzie więcej jest śmierci niż życia.
W ostatnich tygodniach minionego, 2025 roku, również Dom Polski ucierpiał w wyniku kolejnego nalotu rosyjskich dronów. Zniszczone zostały pomieszczenia zajmowane przez organizację i duża część pomocy humanitarnej. Jedynie dzięki szczęściu lub opatrzności nikt wówczas nie zginął i nie został ranny.
Pomimo tak trudnej sytuacji Dom Polski działa i prowadzi akcję pomocową, obejmującą nie tylko ludność polskiego pochodzenia z Donbasu ale wszystkich, którzy potrzebują pomocy – dotyczy to zarówno mieszkańców Zaporoża i innych miejscowości obwodu, mieszkańców okolicznych wiosek (do których dotarcie z pomocą samo w sobie bywa bohaterstwem) ale także żołnierzy armii ukraińskiej, rannych w wyniku działań militarnych i wycofywanych na zaplecze frontu. Często ta pomoc jest walką z czasem, prawie zawsze – walką z niedoborem. Nie wiadomo, który z tych czynników – czas czy niedobór – jest bardziej zabójczy. Oba jednak zbierają śmiertelne żniwo.
Na początku bieżącego roku, w najtrudniejszych zimowych warunkach od wielu lat, Dom Polski pozyskał od władz miasta budynek starego, zniszczonego hotelu. W tym miejscu powstaje, planowany w pierwszym etapie na 40 łóżek, Dom Miłosierdzia stanowiące formę azylu – domu opieki dla osób starszych, schorowanych i niesamodzielnych oraz należące do niego Centrum Rehabilitacji, które służyć ma powrotowi do zdrowia żołnierzy rannych w działaniach frontowych. Jest to zadanie niezwykle trudne bowiem ośrodek powstaje praktycznie od zera na terenie zniszczonego i opuszczonego hotelu.
Fundacja Znaki Pamięci z dumą (i nadzieją) włącza się w realizację tego zadania – podobnie jak w przypadku pomocy dla innych środowisk polskich z Ukrainy. We współpracy z kierownictwem Domu Polskiego w Zaporożu i Stowarzyszenia Kultury Polskiej Donbasu dołożymy wszelkich starań, aby to miejsce jak najszybciej powstało i w jak najlepszy sposób służyło swoim podopiecznym. Jest to bowiem naszym zdaniem jaskrawy i piękny przykład wspomnianej już wcześniej solidarności i współpracy ponad wszelkimi podziałami w imię najprościej pojmowanego Dobra. Dobro nie ma narodowości, religii, historii ani trudnych spraw do wyjaśnienia. Dobro jest dobrem niezależnie od okoliczności. I jest dla wszystkich.
Misja humanitarna #WłączŚwiatłoUkrainie będzie zatem kontynuowana w roku 2026 i dotąd, dopóki nasze działania będą potrzebne. Dotyczy to wszystkich środowisk, do których nieśliśmy dotąd pomoc a także tych, które o tę pomoc się zwrócą. W szczególny sposób zamierzamy skupić się w najbliższych tygodniach i miesiącach na opisanym powyżej zadaniu nie zapominając jednak o innych naszych przyjaciołach. Uważamy, iż powyższe wyjaśnienie w pełni odpowiada na pytanie postawione na początku tego tekstu.
CHCESZ ZROBIĆ COŚ DOBREGO? ZAPRASZAMY DO NAS.
Pamiętaj – największe zło popełnia ten, kto pozostaje obojętny. A nam nie jest wszystko jedno.















































