I poszli szaleni, zażarci..
Szturmowali to przeklęte wzgórze Anglicy, Nowozelandczycy, Hindusi… Wszyscy je szturmowali. I nic. Szkopy się okopały tak szczelnie i tak piekielnie ostrzeliwały, że przełamanie Linii Gustawa wydawało się być ponad siły. To właśnie usłyszał wtedy Anders – jeśli wam się nie uda, nikt chyba nie zdobędzie tej cholernej góry. 2 Korpus Polski stanął więc do walki. Po tygodniu ciężkich walk nad klasztorem Cassino załopotała biało-czerwona flaga zaś droga do Rzymu stanęła otworem. Wojny nie skończyli jednak bez wątpienia ją skrócili. Gdy grzebano poległych – pozostało ich w Cassino prawie tysiąc – Ref Ren pisał swe „Czerwone Maki”.
Dziś rocznica. Tych co zdobywali wzgórze pozostało już zaledwie kilku. Pięknie jednak patrzeć na nich i na wojsko, które wreszcie im oddaje zasłużony honor. Bo kto raz był żołnierzem i spróbował prochu, pozostaje nim do końca.
Niżej ta, do której się nie tańczy i Antoni – nasz bohater spod Cassino, przyszywany dziadek i przyjaciel. Nie ma go już z nami ale przecież tak naprawdę zawsze będzie. Póki pamiętamy.
Schylcie dziś na chwilę głowę. Chwała Bohaterom.

























































