4 dni. 7 osób w trasie. 3 organizacje. 5 ciężarówek (!!!). Prawie 4.000 km. Niedospane noce, niedojedzone śniadania, niedokończone myśli… A poza tym hektolitry kawy, setki rozmów, telefonów i papierów. Ot, zwyczajne życie. Tyle, że nie w korporacji ani nawet w handlu a na wojnie.
Bar, Winnica, Mikołajów – Chersoń – Nowy Bug, Czerkasy, Dniepr, Czernihów … W kilkadziesiąt godzin prawie cała Ukraina.
W tym ta najtrudniejsza.
Tak, byliśmy u przyjaciół. Blisko ale też daleko. Nawet bardzo. I będziemy do nich jeździć nadal. Aż do chwili gdy nie trzeba będzie już tam jeździć z konwojami – wtedy pojedziemy sobie na wycieczkę. Albo nawet na wakacje w Jałcie ???? Lecz na razie pchamy nadal ten przeklęty kamień. Władimirze Władimirowiczu – my jesteśmy lepsi i mądrzejsi. I na pewno dużo bardziej zdeterminowani. Ten twój legendarny korabl już na ciebie czeka w znanym wszystkim miejscu – może pora byś dołączył? W każdym razie my będziemy jeździć dalej – aż do skutku.
Nasz jesienny transport przeszedł w konwój. Konwój – do historii. A historię piszą ludzie.
Ag, Agnieszka, Renata, Paweł, Paweł, Aneta, Anton, Cichy, Agnieszka, Agnieszka, Michał, Alek, Tomasz – i wszyscy, którzy ciężko pracowaliście żeby ten transport pojechał: dziękuję. Pisałem już wielokrotnie, że jestem wdzięczny losowi za to, że pozwolił mi was spotkać. To są takie przyjaźnie, które biorą się w trudnym, i dziwnym, wojennym czasie nie wiadomo skąd. Nagle i niespodziewanie. I jak twierdzą mądrzy ludzie – te wojenne przyjaźnie pozostają już na zawsze. Bo to przyjaźń, która się weryfikuje w trybie instant – właśnie w trudnym czasie gdy na głowę lecą bomby.
Na samochodach napisaliśmy: RAZEM MOŻEMY WSZYSTKO. I to święta prawda. Bo możemy. Razem.
I powtórzę po raz któryś – nie przestanę. Będę tym ostatnim, który zjedzie z Ukrainy – po tym jednak jak wyjedzie stamtąd już ostatni Łachmanowicz Łach Łachmanow. Może dobrowolnie, może w worku – jego wybór. Nic mnie nie obchodzą gierki polityków i podpuchy ruskiej propagandy – ja wiem swoje i z tą wiedzą pójdę sobie dalej po tej samej ścieżce, którą idę od jakiegoś czasu. Nie dla autopromo lecz dlatego, że tam umierają ludzie. Jeśli zaś to, co robimy może uratować choćby i jednego albo jedną, znaczy że należy to po prostu robić. Kropka.
Oto garść szczegółów.
Zawieźlismy Ukrainie duży transport. Duży transport to nie były tylko nasze małe, śmieszne busy – pojechało tam 20 ton pomocy. Tak, dwadzieścia. Ton. Jedzenie, medycyna, wózki inwalidzkie, leki, koce i łopaty. Mleko, musy, kaszki, płatki … i pampersy dla dorosłych. I podpaski. Tych podpasek wywieźliśmy dwie palety. Może brzmi to prozaicznie ale wyobraźcie sobie te dziewczyny gdzieś na pierwszej linii (tak, są już na pierwszej linii, nie na tyłach), którym tak zwyczajnie ich brakuje. Dzięki naszym dobroczyńcom zawieźliśmy tych podpasek dużo – bo tysiące. Razem z nimi majtki i bieliznę. I to nie jest wcale powód do heheszków. Mało który okop dysponuje pralką i bieżącą wodą.
Plandeki w górę. Pojechało z nami m.in.:
– 3 tony zup w puszkach dla żołnierzy od Alka i Fundacja Humanitarna Folkowisko
– 5 ton mleka i wyrobów dla dzieci od Humana – für Mami und mich i Stowarzyszenie Praskie Patrz Sercem
– Podpaski od Kulczyk Foundation
– 360 łopat od Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku – naprawdę się przydają, nie tylko do kopania okopów ????
– Dezynfekcja i meble od Fundacja Leroy Merlin
– wózki inwalidzkie od Fundacja Avalon
…. i półtorej tony ciepłych ubrań dla żołnierzy i dla dzieci. Ratujące życie wyposażenie medyczne – cewniki, pompy ambu do resuscytacji, strzykawki, bandaże, opatrunki. Leki. 70 wózków inwalidzkich. Całą ciężarówkę łóżek i wyposażenia szpitalnego zawieźlismy do szpitala w Dnieprze – tym nieszczęsnym, zrujnowanym Dnieprze. Dalej. 500 staz – tych osławionych, ratujących życie „turniketów”. Sptlinty i bandaże izraelskie. Jod i nadmanganian. I apteczki dla żołnierzy – nadal sami je robimy. Od początku roku pojechało wprost na pierwszą linię od nas prawie dwa tysiące tych apteczek. I to wcale nie jest koniec bo bez przerwy je robimy.
—
Misja humanitarna #WłączŚwiatłoUkrainie łączy dobrych ludzi. Z lewej, z prawej i ze środka. Budujemy mosty i palimy schematy. Misję realizujemy wspólnie z Fundacją Humanitarną Folkowisko i Fundacja Historia Vita. Wsparł nas organizacyjnie budżet Państwa, dzięki czemu mamy czym jeździć i Stowarzyszenie WIOSNA – dzięki czemu mamy co wlać do baków. Misję wsparły również:
Fundacja PGNiG im. Ignacego Łukasiewicza
Fundacja Energa
Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego
Starostwo Powiatowe w Krakowie
Miasto Mińsk Mazowiecki
Oraz prof Tom Wielicki, Zari Karimi, Tim, Agnieszka Rutkowska, chłopaki ze stoczni w Rotterdamie a także osoby pragnące pozostać anonimowe – pan F**** i pani E**. Dziękujemy.
… i bierzemy się do dalszej pracy. Idą święta a z nimi nasz świąteczny konwój. Dołączcie proszę. Razem możemy wszystko.
Wygrać wojnę również.
Fundacja Znaki Pamięci
Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za Granicą 2023
Dziękujemy !























































































