Korpus Ochrony Pogranicza we Wrześniu 1939 r.

MOBILIZACJA - KAMPANIA - NÓŻ W PLECY

Korpus Ochrony Pogranicza we Wrześniu 1939 r.

Mobilizacja - Kampania Wrześniowa - Nóż w plecy

MOBILIZACJA KORPUSU

Już w roku 1938, ze względu na zaogniającą się sytuację w regionie, podjęto decyzję o wzmocnieniu granicy polsko-słowackiej, obsadzając ją wzorcowo zorganizowanym 2. pułkiem KOP "Karpaty". Podjęto też prace nad sformowaniem plutonów przeciwpancernych i specjalnych (były to drużyny: saperska, przeciwpancerna i zwiadowcza). Częściowa mobilizacja, zarządzona w marcu 1939 r., objęła jednostki KOP (zgrupowano cztery baony odwodowe, osiem szwadronów kawalerii, przerzucono na zachód cztery kompanie saperów), w kwietniu zmobilizowano dwa kolejne baony odwodowe, a w maju przerzucono z Baonu KOP „Sienkiewicze” kompanię odwodową i kompanię ckm w rejon Helu. TO WŁAŚNIE przeniesienie oddziałów KOP do walk obronnych przeciwko Niemcom sprawiŁO, iż obecnie możemy znaleźć groby poległych KOPistów – strażników Kresów Wschodnich naD POLSKIM MORZEM, NA HELU CZY Śląsku. TYMCZASEM Wojenna mobilizacja sił Korpusu pomału stawała się faktem. 30 sierpnia 1939 r. dowództwo KOP przeszło w trybie natychmiastowym na wojenną strukturę organizacyjną. Nadchodziło decydujące starcie.

Dnia 1 września 1939 r. żołnierze KOP (ok. 20 tys.) znaleźli się we wszystkich związkach taktycznych biorących udział w kampanii. W dniach 2-3 września 1939 r. 151 kompania forteczna pod dowództwem kpt. Tadeusza Semika broniła fortów w Węgierskiej Górce. Między 6 a 9 września ciężkie walki w rejonie Końskich - Szydłowca i Iłży toczyła rezerwowa 36 Dywizja Piechoty, zmobilizowana głównie z żołnierzy Brygady K.O.P. „Podole”. W dniach 7-10 września miała miejsce bitwa pod Wizną, w której polskimi siłami dowodził oficer KOP, kpt. Władysław Raginis. Obrona Wizny pozwoliła na zatrzymanie na 2 dni części armii niemieckiej, dzięki czemu udało się sformować armię „Warszawa” i wycofać część polskich jednostek do Rumunii.

NÓŻ W PLECY

Zmasowany atak regularnych oddziałów sowieckich poprzedziły działania grup sabotażowo-dywersyjnych przy wsparciu służby ochrony granicy ZSRR. Jednostki NKWD ochraniające granicę otrzymały zadanie podjęcia walki z oddziałami polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza oraz wcielenia się w rolę przewodników po polskim pasie granicznym dla zdezorientowanych czerwonoarmistów. Przed świtem 17 września 1939 roku polskie strażnice stanęły w ogniu - Kresy umierały, wlewała się na nie blisko półmilionowa armia wroga. W tym samym czasie w Moskwie ambasador RP Wacław Grzybowski desperacko (i bezskutecznie) usiłował protestować przeciwko bezprawiu: wejście Sowietów na Kresy oznaczało przecież pogwałcenie szeregu ustaleń międzynarodowych i porozumień pomiędzy Polską a ZSRR, w tym tego najważniejszego - układu o nieagresji. Jednak wszystkie drzwi, do których pukał Grzybowski pozostały zamknięte. Jakby tego było mało, polscy dyplomaci przebywający w ZSRR pozbawieni zostali wszelkich, przysługujących im z racji sprawowanej funkcji, przywilejów. W tej, groźnej i dwuznacznej sytuacji, dopiero interwencja ambasadora niemieckiego hrabiego von Schulenberga sprawiła, że Stalin wyraził zgodę na ewakuację polskiego korpusu dyplomatycznego do Finlandii. Dyplomaci, NIE DOSTRZEGAJĄC JUŻ SZANS NA POPRAWĘ SYTUACJI, wyjechali ...

Gdy 17 września 1939 r. Armia Czerwona (łącznie 750 tys. żołnierzy) przekroczyła granicę wschodnią Polski, pozostawiona do ochrony tejże granicy, osamotniona formacja, składała się z dowództwa, 1 brygady (Brygada KOP "Polesie") oraz 7 pułków (były to pułki : „Wilno”, „Głębokie”, „Baranowicze”, „Polesie”, „Sarny”, „Równe” i „Podole”). Ze względu na włączenie najwartościowszych żołnierzy w struktury armii walczącej z Niemcami, na granicy wschodniej pozostali mniej doświadczeni rekruci i zwyczajni rezerwiści. Mimo tego, KOP nie zamierzał kapitulować. 21 września dowódca naczelny Korpusu, generał Wilhelm Orlik-Rückemann przegrupował swoje siły w rejonie Woli Kucheckiej (blisko 9 tysięcy żołnierzy, w tym 300 oficerów) i nakazał natychmiastowy marsz w kierunku Kocka, następnie zaś, w miarę możliwości, dołączenie do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. bryg. Franciszka Kleeberga - a co za tym idzie : dalszą walkę. Po drodze, na przełomie 29 i 30 września doszło do zainicjowanego przez Kopistów dramatycznego starcia pod Szackiem. Grupa solidnie dała się odczuć 52 Dywizji Strzeleckiej Armii Czerwonej - wieś została dosłownie zmieciona z powierzchni ziemi ostrzałem artyleryjskim, o zwycięstwie zaś rozsądziła bezpośrednia walka wręcz - na bagnety, niejednokrotnie też pięści, głowy i kamienie. Znalezione zaopatrzenie poprawiło sytuację wyczerpanych fizycznie i psychicznie polskich żołnierzy. Pościg za Sowietami trwał do wieczora - bez większych jednak rezultatów : Rosjanie najzwyczajniej w świecie uciekli.

Następnego dnia Kopiści zdemolowali przednie straże kolejnej sowieckiej dywizji, później zaś ruszyli w kierunku Bugu, przedzierając się przez pozycje sowieckie. 350 żołnierzy zginęło, prawie tysiąc zaś odniosło rany. Straty objęły też amunicję i sprzęt - niewielkie pocieszenie stanowić mógł fakt, że wrogowi - relatywnie - dostało się dużo bardziej.

Równocześnie na Helu walczył IV Batalion 7 pułku piechoty KOP "Hel", utworzony w maju 1939 roku z kompanii odwodowej i kompanii ckm batalionu KOP "Sienkiewicze oraz z kompanii piechoty z pułku KOP "Sarny". Batalion obsadził kluczowe dla obrony półwyspu miejsca - przede wszystkim przejmując obroną nasady półwyspu, od kompanii piechoty Morskiego Dywizjonu Lotniczego. Obsadzono również jedyne umocnienia stałe na półwyspie, składające się z czterech schronów bojowych "Saratoga", "Sep", "Sabała" i "Sokół" na przedpolu Jastarni). Umocnienia te jednak aż do końca obrony nie były atakowane, gdyż front walk zatrzymał się ok. pół kilometra za Chałupami. W ciągu kolejnych dni żołnierze batalionu prowadzili aktywną walkę obronną aż do dnia kapitulacji Rejonu Umocnionego Hel 2 października 1939 roku.

30 września Kopiści ruszyli na Parczew - był to już ich ostatni bojowy zryw. Pod Wytycznem, podczas przekraczania drogi z Lublina do Włodawy znaleźli się kleszczach oddziałów pancernych Armii Sowieckiej, idącej właśnie spod Włodawy. Całodzienna walka zakończyła się koszmarną jatką, ostatnie jednostki KOP uległy rozproszeniu właśnie w bitwie pod Wytycznem - wobec takiego rozwoju wypadków i przewagi wroga, dowódca K.O.P., gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann zwolnił żołnierzy z przysięgi i 1 października 1939 r. rozwiązał liczące około 3 tys. żołnierzy zgrupowanie a następnie nakazał odwrót i natychmiastowe rozwiązanie grupy bojowej. Wojna była przegrana. Wokół ostatniego dowódcy KOP zebrała się grupa oficerów, która utworzyła konspiracyjną organizację „Tajny KOP". Żołnierze drobnymi grupami przedostawali się do Rumunii i na Litwę bądź byli aresztowani przez Sowietów; niektórym głównie z pułku KOP Sarny", udało się dołączyć do grupy gen. Kleeberga, z którą wzięli udział w bitwie pod Kockiem. Rozpoczynała się zupełnie inna walka ...

KORPUS OCHRONY POGRANICZA W KAMPANII WRZEŚNIOWEJ

19 IX Szwadron KOP "Krasne", po krótkiej i zaciętej walce, zostaje zmuszony do kapitulacji pod Oszmianami na polsko-sowieckiej granicy. W tym samym czasie wskutek nalotów czerwonej floty powietrznej pod Dubnem składa broń otoczony szwadron KOP "Dederkały". Graniczne garnizony w Baranowicach, Dubnie, Ostrogu, Krzemieńcach i Brzeżanach zostają opanowane przez wojska sowieckie.

W nocy z 19 na 20 IX bataliony KOP "Kleck" i " Ludwikowo" po przeprawieniu się przez Prypeć pod Ossowem, atakują radzieckie zagony pancerne i jednostki piechoty i po przeciągających się do wczesnych godzin rannych walkach, odrzucają je do Dubojów. Garnizon w Sarnach (batalion forteczny "Sarny" oraz "Małyńsk") broni się do nocy z 21 na 22 września.

20 IX około godziny 16-tej, w Pińsku marynarze flotylli rzecznej pod dowództwem kmdr. Tadeusza Morgensterna, wracają na drugi brzeg Prypeci, wysadzając za sobą mosty. W następstwie tego Pińsk zostaje zajęty przez czerwonoarmistów, a M a Morgenstern i jego podwładni dołączają do grupy KOP.

20-22 IX gen. Orlik-Rückeman postanawia przebijać się wraz z podległymi mu wojskami w stronę Warszawy i jednostek S.G.O "Polesie". 22 IX następuje koniec ześrodkowania niezwiązanych walką oddziałów zoek duustukilometrowego odcinka granicy z ZSRR i rozpoczyna się marsz grupy KOP w kierunku stolicy. Wojska KOP liczą około 8500 żołnierzy lecz nie posiadają żadnego wsparcia, ciężkiego sprzętu, rezerw ani taborów. Męczące ciągłe potyczki z Armią Czerwoną i dywersantami powodują że, gen. Orlik-Rückeman postanawia wydać wojskom sowieckim walną bitwę.

28 IX na skraju lasu pod Mielnikami i Szackiem kolumny marszowe grupy KOP łączą się z taborami sił gen. Kleeberga. Uprzednio Szack został zajęty przez sowieckie jednostki pancerne i piechotę. Rankiem, około godz. 8:00. dochodzi do walki. Radziecki zagon pancerny rusza w kierunku lasu i zostaje przyjęty celnym ogniem na wprost armat przeciwpancernych i dział kalibru 75mm, który niszczy większość czołgów. Około godz. 12 po dalszej wymianie ognia, Rosjanie zostają wyparci z Szacka, pozostawiając swoje czołgi, samochody ciężarowe, działa, ckm-y. a nawet część dokumentów sztabowych.

29 IX około południa, na północ od Włodawy batalion polskiego 82 pułku piechoty wchodzącego w skład grupy KOP atakuje radzieckie pozycje i wypiera ich załogę bez strat własnych. Rosjanie biorąc odwet za tę porażkę dokonują nalotu na wieś Nujno, gdzie stanął na kwaterze III batalion 82 pp. W wyniku nalotu batalion ten. utworzony z resztek załóg Pińskiej flotylli Rzecznej, ma 40 zabitych ponad 20 ciężko rannych których musi zostawić. opuszczając miejscowość.

1 X w niedzielę, około 2:00 w nocy, podczas przekraczania niedaleko Wytyczna drogi z Włodawy do Trawników, szpica czołowa Grupy KOP natyka się na oddział radzieckich czołgów i jednostki 45 Dywizji Strzelców. W wyniku ognia dział przeciwpancernych i polowych Polakom udaje się wyeliminować cztery czołgi. W tym samym czasie na południe od Włodawy grupa przechodzi na drugi brzeg Bugu i dołącza do ariergardy SGO "Polesie". Gen. Orlik-Ruckeman dowiaduje się jednak, że większość jego sił jest otoczona przez znacznie silniejsze jednostki Armii Czerwonej. Tym samym los grupy KOP jest przypieczętowany.

Około 30 kilometrów na zachód od Bugu grupa KOP zostaje rozwiązana. Część oddziałów które przedarły się do gen. Kleeberga kilka dni później uczestniczyło w bitwie pod Kockiem z Niemcami. Jednak zdecydowana większość złożyła broń i przedzierała się do Rumunii, bądź jak choćby sam gen. Orlik-Ruckeman i kilku wyższych oficerów - na Litwę.

REQUIEM DLA KORPUSU

Natychmiast po zajęciu Kresów, jeszcze 17 września 1939 roku, aparat represyjny NKWD przystąpił do realizacji swojej podstawowej misji: całkowitego opanowania zagrabionych ziem i błyskawicznego zduszenia jakichkolwiek form oporu przeciwko nowej władzy. Podstawowym więc celem, poza oczywistym militarnym, była jak najszybsza organizacja skutecznie działającej administracji, wspieranej siłami policyjnymi, odpowiedzialnej za stopniową sowietyzację zajętych terenów w niedalekiej przyszłości. Jeszcze w trakcie trwania działań wojennych, ostentacyjnie zepchnięto Polaków na sam dół drabiny społecznej, wywyższając „wyzwolone” mniejszości, co w naturalny sposób błyskawicznie doprowadziło do głębokiego zantagonizowania społeczeństwa. Niemal równolegle do akcji militarnej rozpoczęły się represje. Ich kres położy dopiero wybuch wojny sowiecko-niemieckiej w dniu 22 CZERWca 1941 Roku.

Już 19 września 1939 Ławrentij P. Beria wydaje „Rozkaz Nr 0308”, nakazujący przekazywanie jednostkom NKWD polskich jeńców wojennych, zatrzymanych przez Armię Czerwoną na anektowanych terenach. Rozkaz ten precyzuje również procedury ich rozmieszczania w obozach jenieckich. Powstaje ponad sto takich obozów, z czego nazwy tych najbardziej znanych - Kozielska, Ostaszkowa, Starobielska czy Griazowca, wkrótce nabiorą dla Polaków nowego, złowrogiego znaczenia. Obozy te, jak również obozy przejściowe, rozdzielcze, zbiorcze czy pracy przymusowej zapełniają się w zastraszającym tempie, wkrótce przebywają w nich dziesiątki tysięcy ludzi. Pomimo zakończenia akcji militarnej i ustanowienia na dawnych Kresach najpierw tymczasowej administracji, następnie zaś ich formalnego włączenia do ZSRR w początkach listopada 1939, represje nie ustają. Trwają aresztowania i zatrzymania, dokonywane przez Sowietów na podstawie gotowych już list proskrypcyjnych. Ważną rolę odgrywa tu także „donos obywatelski”. Program sowietyzacji Kresów przebiega zgodnie ze scenariuszem - NKWD własnymi siłami i przy wsparciu miejscowej ludności „czyści” zajęte ziemie z osób, będących zdaniem władz, największym zagrożeniem dla sowieckich porządków. Nie bez znaczenia jest także, poza czynnikiem politycznym i specyficznie pojmowanym czynnikiem bezpieczeństwa państwa, element ekonomiczny: poddane tego rodzaju represjom podbite społeczeństwo jest w stanie zapewnić państwu radzieckiemu dziesiątki tysięcy darmowych rąk do pracy w przemyśle, który w obliczu rozwijającej się wojny, zdaje się być nienasycony.

Najbardziej znaczące zbrodnie wojenne żołnierzy Armii Czerwonej i towarzyszących im funkcjonariuszy NKWD miały w 1939 roku miejsce m.in. w Nowogródku, Sarnach, Tarnopolu, Wołkowysku, Oszmianie, Świsłoczy, Mołodecznie, Kosowie Poleskim, Chodorowie, Złoczowie, Stryju i Mostach Wielkich. W Rohatynie dokonano bestialskiej egzekucji żołnierzy polskich, wymordowano niejako „przy okazji” część ludności cywilnej. Polscy obrońcy Wilna i Grodna byli z premedytacją zabijani - mordowano ich masowo w zemście za okazany opór. Dowódca obrony Grodna, gen. Józef Olszyna-Wilczyński i jego adiutant, kapitan Mieczysław Strzemeski, zostali zatrzymani na drodze pod Sopoćkiniami przez kompanię sowieckich czołgów, a po rozpoznaniu i długotrwałym przesłuchaniu - zamordowani strzałami w tył głowy. Sowieci za nic mieli ustalenia międzynarodowe, stanowiska, szarże, nawet własne obietnice: po podpisaniu aktu kapitulacji Lwowa przez generała Władysława Langnera, w którym to akcie strona sowiecka, za cenę złożenia broni, udzieliła polskim żołnierzom i policji gwarancji swobodnego wymarszu do Rumunii, gwarancje te natychmiast złamała: wszystkich bez pardonu aresztowano. Podobnie potraktowano obrońców Brześcia nad Bugiem czy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza ze zgrupowania, które uległo Armii Czerwonej 1 października pod Wytycznem, w starciu z oddziałami pancernymi.

Oficerowie i żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza brali udział w Kampanii Wrześniowej, walcząc w różnych jednostkach polskiej armii - od Ostroga aż po Hel. Wielu poległo, wielu trafiło do sowieckiej niewoli. Osadzeni w Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku zakończyli swoją walkę wiosną 1940 r, na podstawie decyzji Biura Politycznego WKP(b). Na podstawie wyroku śmierci, wydanego przez Stalina i wykonanego przez jego podwładnych. Porozsiewani są dzisiaj po całym wschodzie - m.in. w Miednoje, Charkowie, Katyniu. Tam właśnie rozstrzelano pierwszego dowódcę KOP-u, legendarnego generała Henryka Minkiewicza, rubasznego wąsacza, uwielbiającego zimowe polowania i zakrapiane biesiady w odległych stanicach. Tam właśnie skończyła się Polska, znana z fotografii w odcieniu sepii.

Niech więc ten projekt i ta wystawa będzie swojego rodzaju hołdem dla tych, którzy nigdy nie powrócili do swoich domów i którzy wytyczyli drogę następcom. Żołnierzy i oficerów Korpusu Ochrony Pogranicza, którzy we wrześniu 1939 roku zrobili dokładnie to, czego od nich oczekiwano. Zrobili nawet dużo więcej.

FUNDACJA ZNAKI PAMIĘCI

Warszawa, grudzień 2023

497